Załóż bloga Zaloguj się



Trudy PocząTkowego MacierzyńStwa

bg1992 30 Kwiecień, 2016 10:52 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Jest mi ciężko. Jesteśmy już z synkiem 4. dobę w domu. Gdy w dzień nie było chłopaka, była mama. Lecz już na drugi dzień się obraziła, myślę że chodzi o to że kilka razy zwróciłam jej uwagę żeby się nie darła bo niech nie zapomina że w domu ma dziecko. Wieczorem było normalnie a na drugi dzień już nie przyszła. Jest mi strasznie przykro. Jestem zupełnie sama. Gdy przez cały dzień nie ma się do kogo odezwać to można psychicznie nie wytrzymać. Normalnie wyszła bym gdzieś na dwór, wsiadła w samochód i pojechała. Lecz niestety jestem uwiązana z dzieckiem w domu. Nie tak sobie wyobrażałam pierwsze dni bycia mamą. W nocy chłopaka tez nie chcem budzić, lecz co z tego jak i tak to ja muszę wstać żeby nakarmić, żeby przebrać. Gdy wczoraj chłopak spędził z nami krótko popołudnie, już zupełnie inaczej się czułam, mogliśmy nie gadać, ale był. Mały akurat cały czas wtedy spał. Zastanawiałam się czy nie dopadła mnie depresja. Dziecko nie sprawia mi radości, wiadomo, tulę, całuję, lulam, karmię,  przebieram. Ale robię to bo muszę, bo nie chcem zrobić mu krzywdy, i nigdy w życiu nie zrobię. Ciężko zranić tak małą istotę. Lecz myślę że i tak on odczuwa to że w środku jest we mnie pełno smutku i żalu, że jestem sama calymi dniami...

Dzisiaj przyjechała siostra z roczną córką, tylko zajrzała do  nas i poszła do mamy. Słyszę jak w mamę wstąpiła radość jak zobaczyła ukochaną wnuczkę. A jej nowy wnuk? Nim już się nie interesuje.  Ogromny żal mam w sobie.


Mamy Syna :)

bg1992 24 Kwiecień, 2016 08:28 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Jesteśmy już po wszystkim. Mamy swojego synka już. Pojechalam na oddział w 9.dniu po terminie w czwartek. Zapewne rano zaczeli by wywolywac. W piątek wstałam i chyba z tego wszystkiego odeszły mi wody. Myślałam że może sie jakos rozkręci. Próbowali robić ktg lecz ciężko im było złapać tętno. Czekaliby, na pewno. Lecz wpadł szef i odrazu nakazał rozwiązać. Byłam przerażona. Starsza Pani doktor która była przy badaniu nie chciała się zgodzić na cięcie. Ale nakazał i w ciągu kilku minut byłam już na bloku. Straszne wspomnienia... Ból, nerwy. Nikt nawet nie wiedział że już rodzę. Byłam psychicznie i fizycznie z tym sama.  Uslyszalam jejego płacz, naszego syna. Poleciały mi łzy. To chyba była najprzyjemniejsza chwila. Późnie pamiętam już duży ból. Mały lezal ze mna a ja nie mogłam sie ruszać, później pierwsze kroki. Ból, ból, ból. Leki działały jak leżałam jak trzeba wstac, mega cierpienie. Dzisiaj juz o 7.55 skończył dwie doby. Nie wiem kiedy wyjdziemy do domu ale liczę że szybciutko. W domu może lepiej zniosę ból. Ale radość z tego cudownego szkraba nie do opisania. 


4. Dzień Po Terminie.

bg1992 16 Kwiecień, 2016 07:45 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Jesteśmy już 4. dzień po terminie. Dalej cisza. Wczoraj byliśmy na badaniu ktg, tam zero skurczy, na badaniu ginekologicznym rozwarcie na opuszek i szyjka zamknięta. Już nie mam sił chodzić, może jeszcze nie tyle chodzić co później usiąść i wstać, wtedy wszystko boli. Myslałam że mi Pani Położna powie że jest porządne rozwarcie i że zaraz rodzimy a tu dalej trzeba chodzić. Jestem już zmęczona tym bólem, ciągłym bieganiem do toalety, budzeniem się w nocy przez bóle bioder.  Jutro będe rozmawiać czy jest sens czekać, mały już 6. kwietnia na usg miał 4kg, to do tej pory też na pewno przybrał więc nie wiadomo czy dam radę sama urodzić lub jak zacznął wywoływać to czy nie będzie mi ciśnienie skakać i zdecydują się na cesarkę jednak. A wolałabym mieć to za sobą. Boję się cesarki ale już ledwo chodzę więc już chyba wolałabym ją mieć i urodzić naszego synka. Już tak bardzo na niego czekamy...


Dzień Terminu.

bg1992 12 Kwiecień, 2016 08:33 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Dalej czekamy, dzisiaj nadszedł ten wyczekiwany dzień, 12. kwietnia, ale naszemu synusiowi się nie spieszy. Jestem już cała obolała, czuję że tam bardzo nisko się rozpycha. Dostałam już skierowanie do szpitala na wywołanie jak będzie tydzień po terminie a nic się nie ruszy. Boję się tego, wolałabym żeby zaczęło się w domu, jechać do szpitala tam urodzić i za dwie, trzy doby do domu. Bo z wywoływaniem jest ciężko, nie wiadomo ile trzeba by było leżeć...a szpitale nie dla mnie. Humory miewam różne, wczoraj wieczorem znowu musiałam się wypłakać, całymi dniami jestem sama, może nie sama ale bez partnera. Wyjdzie rano, wraca bardzo późno. Naprawdę nie wiem jak to będzie z dzidzią, jeśli będziemy już w domu jak on będzie się zachowywał. Czy dalej ważniejsze będą roboty w domu jego rodziców czy ważniejsze będzie jego dziecko. Boję się też tego że jesli się pokłócimy, to będzięmy go sobie "wyrywać".

Przed wczoraj wieczorem złapał mnie strach że to może już poród, ale poszłam się wykąpać i bóle przeszły. Spróbowaliśmy uprawiać sex, ale to też nic nie przyspieszyło. Już jestem niecierpliwa, pomimo strachu chciałabym mieć to już za sobą, nie wiadomo co czeka, to jest taka niewiadoma... :)


40tyg.

bg1992 06 Kwiecień, 2016 06:13 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Wczoraj zaczęliśmy 40tydzień, dzisiaj idę do lekarza i okaże się czy to może już czy trzeba trochę poczekać. Czuję się co raz gorzej, wszystko boli. Normalnie chodzę, mam trochę obowiązków, staram się robić wszystko z umiarem. Ale co nie co jednak trzeba zrobić. Mam trochę jednak żalu do siebie, bo nic tak naprawdę nie odpoczęłam i już nie odpocznę. Jak przychodzą myśli o porodzie, to strasznie się boję, boję się tego bólu, nie panikuje nie wiadomo jak ale wiadomo że mam obawy. Najbardziej że poród zacznie się w domu a ja nie zdążę, albo że zacznie się małym bólem i przegapię to.  Obawiam się tak naprawdę wszystkiego ale to chyba normalne, jak sobie poradzę, jak to będzię. Boję się też że zostanę sama bo zawsze muszę prosić o wszystko swojego partnera, sam nigdy się nie domyśli że coś trzeba zrobić. Dla niego liczą się rodzice i jego rodzinny dom. Nigdy nie będziemy rodziną. Już dzisiaj rano się pokłóciliśmy, powód zawsze jest podobny, w naszym domu ciężko jest mu cokolwiek pomóc ale do siebie to leci jak na skrzydłach. Nie wiem kiedy to będzie normalnie... Powinnam się cieszyć, kipić radością... Zaraz zostanę mamą.


Powered by LifeType
© 2006 - Design by Omar Romero (all rights reserved)

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.