Załóż bloga Zaloguj się



35tyg.

bg1992 01 Marzec, 2016 09:44 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Mamy już prawie 35tydzień, godzina zero zbliża się wielkimi krokami. Wszystko gotowe i czeka. Malutki póka, stuka, rozpycha się. Cudowne uczucie, czasami bolesne ale to już końcówka więc trzeba się cieszyć z tych ostatnich chwil. wiem że później to się dopiero zacznie ale ja myślę o tym żeby sam poród przebiegł bez komplikacji. Pierwszy, więc jedna wielka nie wiadoma. Ale myślę pozytywnie.


33tyg.

bg1992 19 Luty, 2016 09:42 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Mamy już 33tyg. prawie końcówka.  Ostatnio siespodziewanie wylądowaliśmy w szpitalu,  ciągu dwóch dni nie czułam ruchów, lub bardzo słabo. Chodziłam poddenerwowana więc myślę że to też szkodziło maleństwo. A zanim poszłabym na planowaną wizytę to wogóle chodziłabym z ciśnieniem. Dlatego pojechaliśmy, sprawdziliśmy, zostawili na obserwacji 2 dni, wszystko okazało się w porządku. Poprostu musiałam się przeforsować i mały zaprotestował. :)  Wielka radość że wszystko skończyło się szczęśliwie. Bardzo nie lubię szpitali więc to była udręka, liczę że teraz mój pobyt w szpitalu to będzie już sam poród. Teraz już spokojnie oczekujemy na kolejną wizytę u lekarza, trochę niepokoi mnie mały przyrost wagi naszego maluszka. Ale może gdzieś się pomylili. Pójdziemy, sprawdzimy. Czekamy już z niecierpliwością. :)


31. Tyg.

bg1992 05 Luty, 2016 13:40 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Ja i nasze Maleństwo, jesteśmy już w 31. tygodniu ciąży. Rozwiązanie co raz bliżej, jeszcze dwa miesiące. Wszystko już prawie gotowe, pokoik gotowy, ciuszki gotowe, czekamy na meble i wózek. Przyszła mama psychicznie też już się nastawia na moment porodu.  Radość jest nie do opisania. Malutki szaleje w brzuszku i zdrowo się rozwija. Tylko się cieszyć. Na wadze 4kg do przodu. Liczę że więcej nie przybędzie do końca, ale wiem że jak nie będe się pilnować to będzie inaczej. Myślę, że na dniach spakuję już torby do szpitala, zawsze lepiej chuchać na zimne. :) Przyszły tatuś też już nalega, chyba się boi żeby samemu nie pakować w nagłej sytuacji. :)

Do zobaczenia. :)


III Trymestr

bg1992 09 Styczeń, 2016 17:14 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Postanowiłam, że napiszę o swoich odczuciach odnośnie ciąży. Nawet dla siebie, po długim czasie fajnie się do tego wraca.  Zaczynam III trymestr, 27tydzień.  Już konkretnie czuję ruchy,  troche późno niż inne dziewczyny zaczęłam czuć ruchy ale ważne że ten czas już nadszeł.  Wczoraj tak podskoczył że brzuch zafalował. Uczucie nie do opisania, jak  dłużej posiedze to kopie w żebra, że aż muszę się wyprostować. Jedyna moja dolegliwość to oddawanie moczu co chwilę, ale to nic. :)  Wykańczamy już pokój, na dniach malowanie i panele. Lista od położnej już jest, także czekam na wypłatę i będziemy szaleć.   Ostatnio na USG byliśmy we trójkę, okazało się, że będzie chłopak. :)  Synuś Nam rośnie...:) na szczęście 3kg dopiero przytyłam, chociaż narazie nie powinnam wogóle. :)


Nas Dwoje, A Nawet Troje, Już Nie DłUgo.

bg1992 08 Grudzień, 2015 17:50 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Mój ostatni post był z lipca, żebym ja wtedy wiedziala ile się później zmieni. Najważniejszą zmianą jest to, że jestem w ciąży, już ponad połowa.  Z tego powodu jestem naprawdę szczęśliwa, to że mamy siebie, że nie długo będzie nas troje. Jeszcze nie znamy płci, ani nie mamy imienia, na razie to jest "Ktosiek". Na każdym USG jestem wzruszona, gdy widzę to żywą istotę, machającą nogami, rękami. Człowiek wtedy nie chce wierzyć że ta istota jest w moim brzuchu.

Po za tym, dalej mieszkamy z rodzicami, gdy dowiedzieliśmy się o ciąży zaczęliśmy na poważnie wykańczać naszą część w domu, kuchnia skończona, teraz czas na pokój dzidziusia i łazienkę. Dzisiaj już staneła pierwsza ściana, cieszę się z tego.  Jedynym moim problemem od wczoraj są kłótnie z matką. Do tej pory wszystko było w porządku. Zaczeła się czepiać że nie ruszamy się i wogóle z tym wykończeniem. Naprawdę nie chcem zaczynać wojny, już dwa razy ugryzłam się w język. Bo nikt tu z chęcią nie przychodził mieszkać, to oni wybrali to że my mamy tu z nimi mieszkać. Nasze plany i marzenia się nie liczą. Tylko zastanawiam się co będzie gdy naprawdę zajdą nam za skórę, i powiem o wiele słów za dużo. My naprawdę możemy się wyprowadzić, tylko ja nie chcem ich ranić, ale skoro ona nie widzi że rani mnie, to nie będe się zastanawiać tylko szkoda wydanych pieniędzy na wykończenie.   Naprawdę jest ciężko, naprawdę im człowiek dalej mieszka tym jest lepiej. Mieszkałam w Gdańsku, jak przyjeżdzałam to byłam na laurach wynoszona, gdy mieszkałam na stancji parę kilometrów dalej, codziennie przyjeżdzałam do pomocy to też było dobrze. Najgorzej gdy się mieszka pod jednym dachem.

Patrząc na częstotliwość pisania moich postów to jeśli przyjdzie mi do głowy znów coś napisać za kilka miesięcy to już będziemy na świecie wszyscy razem. A może przyjdzie mi coś napisać wcześniej, nic nie wiadomo.

Liczę, że wszystko jakoś się ułoży, że będziemy zdrowi i wszystkim bezproblemowi. :)


żYcie Nie Jest Proste.

bg1992 23 Lipiec, 2015 10:06 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Nie wiem co mam myśleć, moja głowa już pęka. Od dwóch miesięcy mieszkamy z rodzicami, to nic że na innym piętrze ale zawsze to pod jednym dachem. Jestem ciągle sama, z rodzicami to tradycyjnie jak nie z jednym wojna to z drugim. Chłopak jedzie po pracy do rodziców, wraca bardzo późno. Nie mamy własnego życia, brakuje mi tak bardzo jego. Powiedział już mi kiedyś, chesz być cały czas przy mnie, jedź ze mną. Pojechałam wczoraj na cmentarz, musiałam się wypłakać. Dość nie dawno zmarła bliska mi osoba. Nie wiem co mam robić, dobrze wiem że nie mieszkając tutaj byłabym szczęśliwsza. Tylko co ja mam zrobić, jak tego nie rozwiąże zawsze ktoś będzie poszkodowany. Każdy ostatnio ma u nas pod górkę. Życie nie jest proste...


Z GóRki. :)

bg1992 14 Lipiec, 2014 10:27 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Wiedziałam, że w końcu kiedyś musi być już z górki. Układa się wszystko powoli. Znalazłam pracę, może to nie na moje kompetencje ale ważne że jest, fajni ludzie, fajna praca, fajni klienci... itp itd...  Zarobki nie za duże ale na miejscu. :)

Między  nami też już się powoli układa, brakowało nam bliskości między sobą. Jest co raz lepiej :)


A MiałO Być Tak PięKnie...

bg1992 15 Maj, 2014 15:08 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Jesteśmy ze sobą już 5lat. Myślałam, że będzie tak pięknie gdy zamieszkamy razem a jak jest?... Jest co raz gorzej. Jak ja mogę tyle płakać przez faceta... zwłaszcza gdy On ma to wszystko gdzieś. Zachowuje się jakby dla niego było wszystko jedno. Chyba nie wierzy mi, że co raz mocniej zaczynam myśleć o rozstaniu, i to definitywnym. Zamiast kochać się, żremy się jak "psy".  Teraz pojawił się jeszcze problem materialny, i to chyba ciągnie nas w dół... Powiedziałam mu, że się spakuję a on stwierdził, żebym robiła co chcem. Tak mówi facet któremu zależy?... Czy tak wygląda miłość? Nie mam sił już.


ZnóW Coś Nowego.

bg1992 22 Kwiecień, 2014 11:49 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

I znów coś nowego. Pisałam ostatnio o tym, że będziemy wynajmować mieszkanie. Tylko to jest w tym momencie aktualne.:)  Mieszkanie wynajmujemy od sylwestra.  Cieszę się bo żyjemy sami dla siebie, nikt mi nie zabroni spania, tego, że za późno wracam czy innych tego typu rzeczy... Czasami jest ciężko, zwłaszcza teraz, kiedy straciłam pracę. Dla niej wyprowadziłam się z dużego miasta a teraz zostawili mnie na lodzie. No ale coż, od miesiąca siedzę w domu i staram się o staż w budżetówce. Zobaczymy jak to będzie, mam nadzieję, że jak będe pisać następnym razem to będzie unormowana moja sytuacja zawodowa. :)

 

 


Od Nowa.

bg1992 20 Grudzień, 2013 16:54 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Jak wracam do tego bloga to uświadamiam sobie jak szybko leci czas, nawet się nie obejrzałam jak zlecialo od ostatniego wpisu.  U mnie nowości. W poniedzialek podpiszemy umowę i odbierzemy klucze do wynajmowanego mieszkania. Ciesze się nie zmieniernie. Bylo wiele problemów z tym bo ja po powrocie obsiadłam na dupie i dopiero w pazdzierniku zaczełam szukac mieszkania gdyz plany mieszkaniowe byly inne, ale pozmienialo się.  Także już kąt wybrany, teraz male zakupy wyposażeniowe i będziemy (mam nadzieje) już tylko szczęśliwi...:)   W końcu, we dwoje, sami, sobie... :)  Tylko w pracy mały zgrzyt z szefem... ale mam nadzieję że jak będe pisać następnym razem to będzie już wszystko okej...

Pozdrawiam


Coś Nowego..:)

bg1992 25 Marzec, 2013 16:33 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

I znów zmiany w moim życiu..  Już pół roku po przeprowadzce do dużego miasta, oczywiście znalazłam pracę która mi odpowiadała, lecz zarobki nie były zbyt duże, zwłaszcza przy tak dużych opłatach za mieszkanie i szkołę.  Na pewno będę tęsknić za tą pracą,  bo szykuje się zmiana.  Opuszczam duże miasto i wracam na swoje regiony, mam zapewnioną lepiej płatną (trochę cięższą) pracę, ale co jest w tym najważniejsze? To, że (mam nadzieję) razem z moim chłopakiem znajdziemy mieszkanie i zamieszkamy razem.  To dla mnie bardzo ważne, że On zdecydował się wyprowadzić z rodzinnego domu dla mnie, i zamieszkać gdzie indziej. Oczywiście chciałabym żeby on przeprowadził się tu do mnie, ale poświęce się i wrócę tam, dla Niego. Mam nadzieję, że nigdy tego nie będe żałować.

:)


ŻYcie TęSknoty

bg1992 12 Grudzień, 2012 21:36 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Zazwyczaj wszystko co robię za pierwszym razem nie wychodzi, tzn?  Pierwszy zakup samochodu- nieudany, niejeżdzący grat,  Pierwsza znaleziona praca- nieudana i zawodząca.  Skupię się tym razem na tym drugim.  3tyg. bo przeprowadzce do wielkiego miasta znalazlam pracę, na początku wydawała się ciekawa, fajni ludzie, fajni szefowie. Lecz szybko zmieniłam zdanie, szefowa okazała się straszną czepialską babą (pomimo jej młodego wieku). Stwierdzilismy że ona jest za gówniara na to żeby być szefową i dlatego tak się dzieje. Zdecydowałam się odejść, poinformowałam o tym szefową i powiedziałam że mogę zostać do połowy stycznia. Wczoraj się mnie spytała czy jak znajdzie np kogos za trzy dni to tez bede chciała już odejść. Byłam zaskoczona bo myslalam, że będzie zwlekać ze znalezieniem kogos nowego, a tu  proszę, jutro przychodzą dwie dziewczyny na rozmowę, pewnie jeszcze szybciej odejdę niż mi się wydaję. Niby fajnie, ale? Jest te ale w postaci pieniędzy, trzeba szybko będzie szukać czegoś nowego, przeciez za darmo mieszkać ani uczyć się nie będe... Ale może jakoś dam radę. Mam cudownego chłopaka, który wiem że mi pomoże w razie czego. Tylko on mnie trzyma przy tym. A zmieniając temat w stronę mojego chłopaka. strasznie za nim tęsknie, jak juz pisałam wczesniej. Przez trzy lata widywalismy się codziennie, aż tu nagle taki kubeł zimnej wody - widzimy się raz na dwa tygodnie. Bardzo chciałabym z nim mieszkać, ale nie szybko to nastąpi. Zazdroszczę mojej parze współlokatorów (których oczywiście uwielbiam),  koleżanka opowiadała o tym, że przed przeprowadzką liczyli dni kiedy będą mogli razem mieszkać, mają siebie na codzień, pracują tak że popołudnia zawsze spędzają razem w domu.  Ja patrząc na ich szczęście, czuje pustkę w sobie. Czuję pustkę, którą raz na dwa tygodnie zapełnia mi mój chłopak...


Kurs W Nową Stronę. :)

bg1992 29 Październik, 2012 14:34 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

I znowu przerwa..   A po przerwie duże nowości. Przede wszystkim, przeprowadzka, mieszkam już 150km od rodzinnego domu i rodzinnej miejscowości. Zaczełam studia, znalazłam pracę.  Mieszkam w fajnym miejscu, i z fajnymi ludźmi. Czego chcieć więcej, a jednak chciałoby się więcej . Brak tej drugiej osoby obok. Nie czuję takiej tęsknoty w dzień, gdy siedzimy wszyscy razem, czy jak pracuję. Lecz czuć ją w nocy, kiedy  trzeba samej zasypiać. Ja wiedziałam że mój wyjazd spowoduje że człowiek zrozumie co ma na codzień, że ma takie szczęście jaką jest miłość.  Jest różnica, duża. Widywaliśmy się, codziennie,  teraz widujemy się co 2,lub 3tygodnie. Jest dużo większa czułość,i słowa, które trzeba wymawiać tak, by pozostały w sercu na kolejne rozstanie. By serce wytrzymało do czasu gdy znów Go zobaczę.   Cieszę się że mam to co mam. I będe się cieszyć jak najdłużej. :))


Jak łAtwo ZłAmać CzłOwieka

bg1992 17 Sierpień, 2012 00:02 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Jak łatwo złamać człowieka?  Zrobić z niego szmatę. Tak tak właśnie dzieje się w pracy, człowiek pracuje już tyle czasu w tej samej firmie, zna każdego od podszewki, zwłaszcza szefów. Aż tu nagle przychodzi czas, że człowiek pomimo takiej chęci dalszej pracy nie widzi przyszłości w tej branży. To nie jest mobbing, ale czy to dobre gdy szef ma Cię za swojego paźia? Bo jak inaczej można nazwać obłsugiwanie go jak osobę ważniejszego niż gościa. Jak można zwracać uwagę: "jak Ty jeździsz samochodem", kiedy sam jeździ często 'wczorajszy' lub pozwala jeździć niepełnoletnim. I to nie tylko samochodem. Chciałoby się powiedzieć, poprostu coś odpyskować, ale czy człowiek się odezwie? Nie.  Bo w naszym chorym kraju, tak żyjemy w pięknym lecz chorym kraju, człowiek musi charować żeby jakoś przeżyć i to jeszcze wszystkiego sobie odmawia? Czemu tak jest, że inni nie muszą martwić się o nic i żyją ponad stan. Koleżanka powiedziała jedną rzecz, której ja bałabym się nawet pomyśleć: "chciałabym żeby stała im się jakaś tragedia, żeby wkońcu docenili cokolwiek, przede wszystkim drugiego człowieka, żeby Bóg ich ukaral, za to jak traktują innych".   Dzisiaj siedziałyśmy, i nie wierzyłyśmy że to dzieje się naprawdę... tylko usiąść i płakać. Tak, złamał mnie ten człowiek dzisiaj,jak? Przyjechałam do domu i się rozpłakałam. I jedno sobie obiecałam: póki ten chory człowiek będzie szefem, nigdy nie zostane na stałe.    W tym miesiącu miałam zrobić trochę godzin, ale jak sobie pomyslę, to wogóle nie mam ochoty tam wracać...

Totalna masakra...

 


Zawiedziona.

bg1992 15 Lipiec, 2012 21:30 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Wróciłam z nad morza. Wróciłam nie opalona, zła i zawiedziona. Było by fajnie gdyby nie było zimno i nie padał deszcz. Nie było mowy o opalaniu, a tym bardziej o kąpaniu się w morzu.  Mieliśmy jechać za tydzień, ale pomyślałam, że w weekend będzie od groma pracy, dużo więcej niż w ten weekend. Pogoda ma być upalna, ale myślę poświęce się dla pracy. I co? Najmlodsza no to trzeba wykorzystać, w tygodniu mam wolne (gdzie pracy jest najmniej), a w weekend będzie zapierdziel, znów będzie powtórka ostatniego, dwie nocki, trzy dni pracy bez przerwy.  Jestem zła bo znów zostałam oddelegowana w miejsce gdzie trzeba się nałazić, i to któryś raz z kolei, a normalnie to każda robi na zmianę.  Trzeba było jechać za tydzień nad te morze i nie oglądać się na pracę.;/ Gdybym wiedziała że zostane tak 'wychujana'  to olałabym to.  

 

Aha, i bardzo proszę żeby nikt nie komentował czyichś artykułów pod moim nikiem.  Dziękuje.


Rekord

bg1992 10 Lipiec, 2012 23:45 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Zdecydowanie pobiłam rekord w ilosci godzin spędzonych w pracy. Od piątku do poniedziałku, nocki i dnie. parę godz snu. Dalam radę, jutro znów, ale nie będzie takiego szału. I aby do piątku, 3dni urlopu nad morzem... :) wkońcu. Zastanawiam się jeszcze gdzie podziało się normalne lato? Teraz jest albo bardzo zimno (jak na lato) albo baardzo gorąco, wręcz upalnie. Człowiek  chodzi zmęczony i ciągle spocony, po 20godz pracy nie marzy się już łóżko, tylko zimny prysznic. I te anomalie pogodowe...u sąsiadów pożar od pioruna, nie daleko zniszczone domy od gradu. Co się wogóle dzieje?

Maturę zdałam. Jakoś bezproblemowo. Teraz wyniki rekrutacji na studia. Dwie szkoły. Tylko gdzie iść? I czy wogóle iść na studia?

Coraz więcej osób goni nie za wykształceniem, a za pieniędzmi (chociaż często jedno łączy się z drugim) lecz sporo osób wyjeżdza za granicę, bez szkoły i żyją.  Nie wiem już sama co myśleć.


3 Lata.

bg1992 25 Czerwiec, 2012 23:49 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

To nic, że za parę godzin znów mam do pracy. To nic, że oczy mi się kleją, nie mogę spać. Myślę, lecz to nie pomaga. Chyba dość pisania o tym, że pomimo że jestem z facetem, to nie wiem czy Go kocham. Wiele czynów sprawia, że ciągle się nad tym zastanawiam. Ostatnio czytając jakies kolorowe piśmidła, przeczytalam zdanie: "Wyszłam za mąż z rozsądku, uczucie przyszło później". I pomyślałam, że chyba wiem o co chodzi. W tej chwili jestem w stanie stwierdzić, że napewno do Mojego żywię większe uczucie teraz niż na początku. Widzę w nim mężczyznę, a nie chłopaka. Ale chyba to działa też w odwrotną stronę. Jestem pewna jednego i tylko tego jednego, że nie umiem go skrzywdzić. Patrzę na Niego jak śpi, daję mu cichego buziaka w policzek, widzę, jak uśmiecha się przez sen. Wtedy dociera, ile znaczy dla mnie jego uśmiech.  Wiele nocy takich było, ale wiele też przepłakałam w samotności...  

Dzieli Nas 24 godziny do wybicia liczby: 3 lata.


Czy To Dla Niego...?

bg1992 19 Maj, 2012 16:11 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Rzadko kiedy czytam czyjeś artykuły. Ostatnio weszłam na jeden z wielu, przeczytałam, jeden..dwa..trzy artykuły. I tak się wczytałam, że przeczytałam wszystkie. I codziennie zaglądam czy może nie wstawił nowego artykułu. Tematyka Jego bloga, jest niezwykle inna niż wszystkie, a przcież nawiązuje do życia ( a o tym piszą wszyscy).  Myślę, że jest tu ziarno nawiązujące do mojego życia. A chodzi głownie o związek między kobietą a mężczyzną. Bo  na czym polega dziś miłość? Czy zawsze musi być tak samo, jesteśmy młodzi, jest miłość jest namiętność, później ślub, dzieci, i?  Praca, dom, dzieci, praca,dom... i rutyna, która zabija uczucie.   Wiem, to dziwne, jestem taka młoda, nie jestem (jeszcze) żoną, nie mam dzieci i szukam (dopiero) poważnej pracy. Ale mam mężczyzne. Kocha mnie...i?   I nie wiem co dalej, bo nie wiem co ja czuję. Czy to normalne, że po trzech latach uczucie mogło wygasnąć? Na początku tak go kochałam. Przez to, że szanował moje zdanie i mnie, swoje 'intymne' uczucie zaczeliśmy po pół roku bycia ze sobą.  Było cudownie. Ale teraz? Nie mam obowiązku, ale wiem, że wspólny wyjazd jest jedyną okazją gdzie jesteśmy sami dla siebie. Więc..      Codziennie się widzimy, lecz czuję, że się już mijamy. Nawet on się zmienił, nigdy na mnie nie krzyczał. Ja zaczynam być bierna. Wszyscy widzą w nas zakochaną parę, wszyscy z zewnątrz. Nikt nie wie co ja czuję w środku. Czuję się jakbyśmy byli pełnoletnim małżeństwem. Więc nawiązując do (ulubionego) bloga pewnego Pana, widzę w nim swojego mężczyznę. Naprawdę.  Bo skoro między nami jest jak jest teraz. To jak będzie po 30,40 latach małżeństwa? Jestem wychowana na starych zasadach. Ślub jest najważniejszy i nierozerwalny. Lecz wiem, że nie umiem go skrzywdzić, zostawiając go.  I teraz pytanie.. czy dla niego to lepiej...?


PrzyszłOść

bg1992 14 Maj, 2012 20:25 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Znów wpadłam w książkowy szał. Któryś to już raz chciałabym żeby to było już jutro.  Przerażają mnie ustne wystąpienia. Więc jak mam być Panią Dyrektor? Może pewność siebie przychodzi z wiekiem. Liczę na to.  W sumie, wierze w siebię, snując plany otwarcia zakładu (restauracji? hotelu?), chyba jednak raczej restauracja. Bądź (co modne w tych czasach) dom weselny. Ale taki z prawdziwego zdarzenia (na 200, 300os?).  Niech ja tylko skończę studia...:) Oczywiście trzeba włożyć trochę kapitału. W sumie pieniądze powinnam (powinniśmy) zbierać już od teraz.  Ale gdzie jeszcze na swoje wesele?... Chociaż były plany żeby własne wesele zrobić w SWOIM nowym domu weselnym. Ehh..przyszłość co dopiero czeka.


Tyle Wspomnień, PlanóW...

bg1992 11 Maj, 2012 18:11 Kategoria główna Stały link Trackbacki (0)

Czuję się źle. Wczoraj znów się pokłóciliśmy, przyjechał lecz siedzieliśmy oddzielnie. Ja w kuchni - on w pokoju, później ja na podwórku - on w kuchni.  Po nie długim czasie, wsiad w samochód i odjechał. A mi leciały łzy. Dzwonił dziś, lecz nie odebrałam. Napisał, żebym pamiętała,że jestem dla niego najważniejsza.   Przez to wszystko nic mi dzisiaj nie wychodzi. Myślałam o nas, skoro tak się dzieje już po 3 latach, to co będzie później?  Wiem, że się nie rozejdziemy, chociaż czasami myślę że tak było by najlepiej. Tyle spraw nas razem łączy, tyle wspomnień, planów.  Czasami myślę sobie, czy naprawdę warto nam iść razem dalej. Póki nie łączy nas ślub, dzieci, dom...  Myślałam też o naszych zbliżeniach, przecież  podczas stosunku dwa ciała łączą się w jedno. A ja czuje jakbym była zupełnie gdzieś indziej.   Czy to ja się zmieniłam, czy może on przestał mnie kochać?...


Powered by LifeType
© 2006 - Design by Omar Romero (all rights reserved)

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.